Geoblog.pl    vviolek    Podróże    LifeStyleBreak czyli ucieczka w inny, nieznany swiat!    Drugi dzien w krainie wodospadow.
Zwiń mapę
2012
08
gru

Drugi dzien w krainie wodospadow.

 
Laos
Laos, Salavan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13914 km
 
Plaskowyz Bolaven oraz jego piekno naturalne tak nas oczarowaly, ze postanowilismy przedluzyc pobyt tutaj o jeszcze jeden dzien. Tym razem zaczynamy wczesnie, bo tuz po godzinie 7:00 wyruszamy na ponowny podboj tej krainy. Dzis obieramy kierunek na kolejne wodospady lezaca na drodze z Pakse do Salavan. Mamy do przejechania ponad 200 kilometrow, co dla nas, poczatkujacych motocyklistow jest nie lada wyzwaniem. Mozna by pomyslec, ze mamy fiola na punkcie wodospadow, i chyba troche tak jest. No bo w koncu kto by nie chcial podziwiac tak piekne cuda natury, dajace ochlode w upalne dni.

Pierwszy odwiedzony wodospad, widziany juz z bambusowego mostka robi spore wrazenie. Nie jest wysoki lecz bardzo szeroki z wieloma ciekami wody. Szczegolnie w jego srodku widac, jak z ogromna sila udeza o tafle wody. Oprocz wodospadu, mozna tu jeszcze odwiedzic wioske miejscowego plemienia, zajmujacego sie tkaniem materialow uzywajac starych technik. Sa ubrani w swoje tradycyjne stroje i przedstawiaja w jaki sposob produkuja kolorowe o roznych wzorach tkaniny.

Do drugiego wodospadu docieramy po kilkudziesieciu minutach. Jest on oddalony od glownej drogi o 10 kilometrow i to pewnie jest powod, dlaczego jestesmy sami. Rzeka w tym miejscu jest bardzo rwaca i przeplywajac miedzy ogromnymi glazami tworzy kilka mniejszych, lecz efektownych spadow. Woda jest na tyle wzburzona, ze unoszac mul z dna, zmienia kolor na brazowy.

Do trzeciego, o nazwie Tat Lo jedziemy podekscytowani, gdyz jak wynika z przewodnika, mozna tam zazyc kapieli. Jest to bardzo wskazane w ten upalny dzien. Na miejscu okazuje sie, ze prad jest dosc silny i skonczylo sie tylko na zmoczeniu rak i nog. Troche zawiedzeni, jedziemy do ostatniego dzis wodospadu. Jeszcze nie wiemy, ze okaze on sie tym, ktory chyba bedziemy wspominac najmilej.

Wodospad miesci sie w niewielkiej odleglosci od poprzedniego. Dojezdzajac widzimy dwa znaki wskazujace dwa rozne kierunki. Wybieramy droge w lewo, aby zaraz skrecic w prawo wjezdzajac do samego centrum malutkiej wioski. Nie jest to wies lezaca przy glownej drodze, jak widziane przez nas wczesniej. Jedziemy miedzy domkami i mieszkancami, zwracajac na siebie wszystkich uwage. Upewniamy sie, ze to wlasciwa droga, ktora zaraz i tak sie konczy. Od wjazdu do wioski towarzyszy nam kilku miejscowych chlopakow, ktorzy biegnac za i przed nami, kierowali nas na wlasciwe miejsce. Widzimy tabliczke informacyjna. Do przejscia mamy 600 metrow. Gromadka chlopakow nadal nam towarzyszy pokazujac droge. Przechodzimy obok rzeki, gdzie mieszkancy pasa krowy lub sadza warzywa w grzadkach. Nastepnie przechodzimy przez las, aby wyjsc na poterzne glazy, po ktorych prowadzi droga. Nasi mali przewodnicy swietnie znaja te tereny. Poruszaja sie bardzo sprawnie, zostawiajac nas czasem w tyle. Juz w oddali widac nasz cel. Na tle ogromnej sciany widzimy dwa dosc ubogie cieki. Sciana wysoka na kilkadziesiat metrow i szeroka na chyba sto. Podchodzimy coraz blizej. Sceneria wkolo jest niesamowita. Wyglada jak wyschniete koryto ogromnej rzeki, ktore pewnie napelnia sie hektolitrami wody w porze deszczowej. Czujemy sie tu strasznie mali. Nasi towarzysze proponuja podejsc pod sama sciane, gdzie jest mozliwosc zazycia kapieli. Od razu spodobal nam sie ten pomysl. Zeby tego bylo malo, pokazuja nam swoja zabawe. Wykorzystujac sliskie nawierzchnie skalne zjezdzaja w dol, ladujac w wodzie nagromadzonej ponizej. Zabawa jest przednia. Nawet dolaczyla do nas wycieczka, schodzaca z czola wodospadu. Nasi mali przyjaciele spisali sie na medal. Teraz my musimy im sie jakos odwdzieczyc. Niestety nie mamy ze soba nic ciekawego. Po powrocie do motoru, rozdajemy im wszystkie nasze slodycze i dorzucamy troche gotowki. Pomysl z pieniedzmi nie jest najlepszy, ale nie bylismy na taka sytuacje przygotowani. Maluchy z usmiechem na buzkach odbieraja swoja nagrode, a niesmialosc z jaka to robia uswiadamia nas, ze w stu procentach na nia zasluzyli.

Do domu wracamy juz w ciemnosciach. Dostarcza nam to nowych wrazen. Niektorzy z urzytkownikow drogi jezdza bez oswietlenia, a inni zas oslepiaja dlugimi swiatlami, co powoduje, ze powrot jest meczacy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Laosu
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Laosu. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Laosu, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (31)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Multimedia (5)
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
EDMUND
EDMUND - 2012-12-17 18:19
HEJ!ZDJECIA JAK ZWYKLE PIEKNE!!FILMIKI ROBISZ NIBY PROFESJONALISTA!!DOBRE!!!
 
Grazyna
Grazyna - 2012-12-27 07:23
Az mi lzy pociekly :)
 
 
vviolek

Wiola & Olek
zwiedzili 5.5% świata (11 państw)
Zasoby: 115 wpisów115 305 komentarzy305 2286 zdjęć2286 33 pliki multimedialne33